Tumblin' Simon

This is probably one of the most surreal images that the video-to-slit-shutter technique has produced so far:

Can’t wait to see what it looks like animated.

More time-slicing fun This is probably one of the most surreal images that the video-to-slit-shutter technique has produced so far:

Calatrava funny

I’m sure I’m hellbound for my irreverence, but I don’t think I’ll ever get tired of going back to this:

Time-sliced and animated

I’m going to have to rethink the time-slicing terminology, as it’s already commonly used for Matrix-like effects (suspended fight scenes, etc.). Any suggestions?

Anyway, here is the animated version of the previous post’s first image:

View On WordPress

Blue line L train arriving at the Monroe platform on Friday night:

Time-sliced L train Blue line L train arriving at the Monroe platform on Friday night:

polishphotobook:

Henryk Mierzecki

RĘKA PRACUJĄCA

Janina Mierzecka, od schyłku lat 20. XX w. aktywna i znana w środowisku lwowskim fotografka jest autorką jednego z najbardziej niezwykłych projektów fotograficznych w polskiej historii tego medium. Szczęśliwie dla nas “Ręka pracująca” ukazała się w formie książkowej i to dosyć szczególnej.

Mężem Janiny był doktor Henryk Mierzecki i to z jego inspiracji podjęła się ona zadania fotograficznej dokumentacji rąk przedstawicieli różnych profesji. Przedsięwzięcie było realizowane przez prawie dziesięć lat i rozwijało się równolegle jako projekt badawczy z zakresu dermatologii oraz jako działanie czysto fotograficzne, żeby nie powiedzieć - artystyczne. Zdjęcia Mierzeckiej prezentowane były zarówno na kongresach dermatologicznych, jak i wysyłane na międzynarodowe Salony Fotografii Artystycznej. W ten sposób Mierzeccy stworzyli wspólnie nie tylko jeden z najbardziej oryginalnych, ale i kompleksowych projektów fotograficznych w Polsce pierwszej połowy XX wieku.

Książka Ręka pracująca składa się z dwóch części: tekstowej (przygotowanej przez Henryka Mierzeckiego) oraz ilustracyjnej - z sześćdziesięcioma planszami fotograficznymi autorstwa Janiny Mierzeckiej. Każda plansza zawiera po dwa zdjęcia w poziomym formacie 10 x 15 cm, które przedstawiają na gładkim, przeważnie czarnym tle męskie dłonie - lewą i prawą - na ogół w sposób widoczny zniszczone różnego rodzaju pracą (przede wszystkim fizyczną). I tak są tu dłonie robotników przemysłu elektrycznego, naftowego, malarskiego, żywnościowego, jak i przemysłu fryzjerskiego (fryzjer damski, fryzjer męski), służba domowa, a nawet muzycy. Z dzisiejszej perspektywy od poznawczych, opisowo-typologicznych walorów pracy małżeństwa Mierzeckich ciekawszy wydaje się jej wymiar estetyczny. Stworzona przez Mierzecką kolekcja zdjęć przypomina niezwykły atlas ludzkich dłoni, czasem bardzo boleśnie naznaczonych działaniem. W nie mniejszym stopniu projekt ten wciąga czysto wizualną ekspresją i zaskakuje jako enigmatyczna sekwencja surrealistycznych gestów. W pewenym sensie projekt Mierzeckiej antycypuje o kilka dekad praktyki z kręgu fotografii konceptualnej (np. Gestykulacje Zbigniewa Dłubaka). Intuicja Mierzeckiej, aby naukowy w zamierzeniu projekt rozsyłać również na salony fotografii artystycznej była więc zaskakująco trafna.

Zdjęcia odbite zostały w książce metodą fotograficzną na takimż papierze w drukarni lwowskiego wydawnictwa Książnicę Atlas. Kierownikiem działu fotomechanicznego był tam wówczas Witold Romer, który opracował specjalną metodę powielania fotografii za pomocą wtórnych negatywów, zastosowaną pierwotnie do produkcji słynnej serii pocztówek kraoznawczych Książnicy Atlas (w której nota bene ukazywały się też fotografie Mierzeckiej). Tą właśnie metodą powielono fotografie Mierzeckiej z serii Ręka pracująca, do których fotografka sama przygotowała wtórne negatywy.

Książka ukazała się pierwotnie latem 1939 roku, w nakładzie 250 egzemplarzy na prawach rękopisu. W 1947 roku z zachowanych wydrukowanych, lecz nie oprawionych egzemplarzy wydano kolejne 75 sztuk książki. W tym specyficznym “dodruku” znajduje się informacja, że pierwszy nakład przepadł w czasie wojny i zachowały się zeń jedynie egzemplarze recenzenckie. Z kolei w swoich wspomnieniach (Całe życie z fotografią, 1981) Mierzecka pisze: “250 egzemplarzy rozeszło się w mig i nie wiem, jakim przypadkiem, około 70 nieoprawionych kompletów ‘przeżyło’ wojnę”.” W tym samym tekście Mierzecka słusznie pisze o wydanej wraz z mężem publikacji jako książce “jedynej w swoim rodzaju”.  

fotografie: Janina Mierzecka

tekst: Henryk Mierzecki

wydawca: nakład własny autora

rok wydania: 1939/1947

objętość: 80 stron + 60 planszy fotograficznych

format: 23 x 17 cm

oprawa: twarda introligatorska

nakład: 250 + 75 egz.